Mieli lidera na tacy, ale tego nie wykorzystali

Mieli lidera na tacy, ale tego nie wykorzystali
fot. Śląsk Wrocław FB

Dominik Antoniak próbuje przedrzeć się przez wrocławską defensywę

Piłkarze ręczni AZS-AWF Biała Podlaska byli bardzo bliscy sprawienia we Wrocławiu sensacji. W konfrontacji ze Śląskiem w sobotę 11 kwietnia w niczym nie ustępowali rywalom, i tylko z powodu nieskuteczności w drugiej połowie nie wracali na Podlasie z przynajmniej jednym punktem.

Bialczanie nie wykorzystali aż trzech rzutów karnych i wielu innych stuprocentowych okazji, przez co gospodarze, którzy w ostatnim kwadransie zdobyli – dzięki znakomitej dyspozycji Łukasza Adamiuka – tylko dwie bramki, mogli się cieszyć z jedenastego z rzędu zwycięstwa w Lidze Centralnej.

 

ŚLĄSK Wrocław – AZS-AWF Biała Podlaska 25:23 (14:14).

Śląsk: Małecki, Mazur – Przybylski (6), Pacek, Chałupka, Okapa (5), Granowski, Niedzielenko (3), Adamski (1), Góralski (2), Parovinchak (1), Wychowaniec (1), Wielgucki (4), Wandzel (1), Świątkiewicz (1).

AZS-AWF: Adamiuk, Solnica, Kwiatkowski – Lewandowski (6), Grzenkowicz, Chepyha, Reszczyński (1), Książka, Tarasiuk (1), Andrzejewski, Antoniak (6), Petlak (6), Burzyński (1), Lewalski (2), Błaszczak.

Sędziowie: D. Kaszuba (Radłów) i Ł. Staszkiewicz (Gniezno).

Kary: Śląsk – 8 min., AZS-AWF – 6 min.

 

Zaczęło się od prowadzenia gospodarzy 2:0, ale akademicy odrobili stratę, a nawet w 10. minucie to oni wygrywali (3:4), po pierwszym celnym rzucie Dawida Petlaka. Pierwszym, bo kiedy gospodarze znów co chwilę znajdowali się na czele, to on trzykrotnie doprowadzał do remisu. Od stanu 7:7 Wrocławianie dwukrotnie jednak uciekli na dwa trafienia, ale za pierwszym razem do remisu doprowadzili Julian Reszczyński i Dominik Antoniak, zaś za drugim Bartosz Lewandowski i znów Antoniak. Przedostatni z nich, po przechwycie Oliwiera Błaszczaka, rzucił nawet w 24. minucie na 11:12, a dwie z rzędu bramki Petlaka utrzymały Bialczan na prowadzeniu (13:14), ale końcówka należała do rywali. Głównie do Łukasza Mazura, który obronił rzuty Petlaka i Serhija Chepyhy, oraz Jakuba Wielguckiego. Ten trafił na 14:14, a że tuż przed przerwą słupek obił Petlak, pierwsza połowa zakończyła się remisem.

Drugą, podobnie jak poprzednią, również lepiej zaczęli miejscowi, a gdy Antoniak spudłował z karnego, uciekli na dwa trafienia (16:14). Za chwilę dwa razy celnie rzucił jednak Lewandowski i znów był remis. Niestety, zaraz po tym dwukrotnie piłkę stracił Jakub Tarasiuk, co wykorzystali dawny zawodnik AZS-u Patryk Niedzielenko oraz Kacper Okapa, i Śląsk kolejny raz uciekł na dwie bramki (19:17). W 45. minucie jego przewaga wzrosła nawet do pięciu (23:18), i wydawało się, że zwycięstwo lidera jest już niezagrożone.

W tym jednak momencie trenerzy Łukasz Kandora oraz Marek Kubiszewski między słupki desygnowali Łukasza Adamiuka, i to, co on zaczął wyczyniać w bialskiej bramce, przechodziło ludzkie pojęcie.

Zaczął od obrony rzutu Jakuba Przybylskiego, następnie Tyberiusza Chałupki, by przy wyniku 23:21, bo w międzyczasie trafili Filip Burzyński, Filip Lewalski i Antoniak, efektownie nie dać się pokonać Chałupce i Wielguckiemu. Niestety, mimo że później obronił jeszcze rzuty Niedzielenki i Janusza Wandzela, przez co Śląsk nie zdobył bramki przez blisko dwanaście kolejnych minut (od 45. do 57.), to jego koledzy z drużyny marnowali okazję za okazją, w tym dwa karne. Najpierw Patryk Małecki obronił rzut Lewandowskiego, następnie Petlaka, który o ile w pierwszej części meczu trafił sześciokrotnie, to w drugiej ani razu.

Gdy po jego rzucie w słupek Przybylski zdobył na 90 sekund przed końcem bramkę na 25:21, jasne się stało, że Wrocławianie jedenasty raz z rzędu nie dadzą się pokonać. Późniejsze bramki Tarasiuka i Antoniaka utwierdziły jedynie w przekonaniu, że w sobotę akademicy w niczym nie ustępowali najlepszemu w Lidze Centralnej zespołowi i że spokojnie mogli go powstrzymać.

 

Wyniki pozostałych spotkań dwudziestej drugiej kolejki Ligi Centralnej: AZS AGH – Jurand 29:24, AZS UW – Siódemka Miedź 35:44, Nielba – Grunwald 33:34, Padwa – Anilana 29:35, Pogoń – Gwardia 39:33, SMS ZPRP I – Stal 32:31.

Na pierwszym miejscu Śląsk Wrocław (55 pkt.), który o pięć wyprzedza Pogoń Szczecin. AZS-AWF (32 pkt.) jest ósmy i nadal ma dwa punkty straty do Padwy Zamość.

Kolejne mecze odbędą się w dniach 17-18 kwietnia. Akademicy znów zagrają na wyjeździe – w sobotę 18 kwietnia o godz. 15 w Poznaniu z piątym w tabeli Grunwaldem (43 pkt.) – i zechcą zrewanżować się za porażkę 25:28 we własnej hali.

 

Roman Laszuk

 

Czytaj też: Punkt w 97. minucie uratował Jan Mróz

Punkt w 97. minucie uratował Jan Mróz

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy