Włoskie słońce, kosmiczne balony i dusza w starej cegle. Relacja z wernisażu Kreski w Galerii FiKa
Dawny budynek parowozowni i MDK-u przy ulicy Stacyjnej 9 w Białej Podlaskiej, który przez lata niszczał w zapomnieniu, tętni dziś nowym życiem. W piątkowy wieczór 17 kwietnia Galeria Fundacji FiKa stała się sceną dla niezwykłego wydarzenia – wernisażu wystawy „Donne tra fiori e colori” grupy plastycznej Kreska. Było to spotkanie pełne emocji, barw i historii, które wykraczają daleko poza granice regionu.
Miejsce z duszą i urokiem loftu
Wszystko zaczęło się od pasji i odwagi kobiet z Fundacji Inicjatyw Kulturalnych i Artystycznych FiKa. Jak przyznaje prezeska fundacji Katarzyna Tymoszuk, wybór lokalizacji nie był przypadkowy, choć wiązał się z ogromnym ryzykiem.

Prezeska FiKi Katarzyna Tymoszuk (z lewej) i członkini zarządu fundacji Monika Maksymiuk (trzecia członkini zarządu, nieobecna tego dnia, to Ewa Czyżewska)
– Nasza fundacja wynajmuje ten obiekt od PKP od jesieni ubiegłego roku. Pomysł na fundację kiełkował w naszych głowach, ale chęć wynajęcia tego lokalu, gdy zobaczyłyśmy, jaki on ma ogromny potencjał, przyspieszyła naszą decyzję. Po prostu zakochałyśmy się w nim. To jest wprost wymarzone miejsce do organizowania takich wydarzeń jak wystawy, ale też na przykład koncerty, potańcówki czy warsztaty – opowiada Katarzyna Tymoszuk. – Budynek jest w złym stanie technicznym. Mamy trudności z remontowaniem go, bo wpisany jest do rejestru zabytków. Ale małymi kroczkami staramy się, żeby było jak najładniej. Zresztą urok takiej starej „ruinki” też jest fajny, taki loftowy.
Budynek, w którym kiedyś mieścił się Miejski Dom Kultury (a jeszcze wcześniej parowozownia), później zaś sklepy meblowe, przez ostatnie lata stał pusty i niszczał. – Nie było tu nawet ogrzewania. My dopiero wynegocjowałyśmy z PKP zainstalowanie tutaj pieca, w listopadzie. Na dodatek trafiłyśmy na najgorszy czas, bo najzimniejszą zimę od lat, ale jakoś dajemy radę – dodaje z uśmiechem prezeska FiKa.
Na szczęście budynek nie wymagał odgrzybiania. Dach jest szczelny. Na ten moment największym problemem są stare, nieszczelne okna. – To dlatego tak trudno jest nam ten budynek ogrzać. Kłopot w tym, że ponieważ budynek figuruje w rejestrze zabytków, nie możemy wstawić zwykłych, tanich plastików, bo konserwator się na to nie zgodzi. Jesteśmy więc na etapie szukania jakichś funduszy, żebyśmy mogli wymienić te okna.
Warto zaznaczyć, że choć fundacja działa w tym miejscu od niedawna, wernisaż Kreski to już trzecie tak duże wydarzenie artystyczne przy Stacyjnej 9. – Pierwszą wystawą, jaką mieliśmy, była ekspozycja Fotoklubu Podlaskiego, w grudniu ubiegłego roku. Były to zdjęcia poświęcone tangu argentyńskiemu, ponieważ to właśnie z tego środowiska się wywodzimy – wspomina prezeska. – Natomiast pod koniec lutego gościliśmy wystawę „Under the skin” trzech artystów: Pawła Cajgnera, Huberta Kołodziejskiego i Daniela Witnickiego. Dwaj pierwsi są Bialczanami, natomiast trzeci pochodzi z Warszawy i Lublina. Dzisiejsze spotkanie to nasze trzecie ważne wydarzenie.
Włoski łącznik i format 60×60
Wystawa „Donne tra fiori e colori” („Kobiety wśród kwiatów i kolorów”) ma swoją niezwykłą historię. Zanim trafiła na Stacyjną, podbiła serca miłośników sztuki we Włoszech, w „mieście partnerskim” bialskich artystów o nazwie Motta di Livenza, pod Wenecją.
Ewa Magier, jedna z artystek Koła Plastycznego Kreska, działającego przy Bialskim Centrum Kultury im. Bogusława Kaczyńskiego, tak wspomina kulisy tego projektu: – Temat o kobietach był zadany w ramach przygotowań do wystawy we Włoszech, którą zorganizowała jedna z naszych koleżanek, członkiń koła Kreska, Ewa Palewicz. Wcześniej wiele lat pracowała we Włoszech jako pielęgniarka, oraz malowała, należąc do tamtejszej grupy artystycznej. Gdy wróciła do Białej Podlaskiej, powiązała nasze środowiska, i tak zostaliśmy zaproszeni do Włoch, by wystawić tam swoje obrazy. Został zadany temat, właśnie „Kobiety i kwiaty”, oraz konkretny format: 60×60 cm. Każdy miał namalować taki obraz w domu, żeby przypadkiem nie ściągać od siebie. Dopiero po kilku miesiącach każda przyniosła swój obraz, żeby pod fachowym okiem naszej instruktorki Renaty Sobczak dokonać korekt.
Kilka obrazów na wystawie w Galerii FiKa jest innego formatu, ale to dlatego, że zostały przygotowane już później, po wernisażu w Motta di Livenza. Ale temat jest ten sam: „Kobiety wśród kwiatów i kolorów”.
Podczas otwarcia wybrzmiało wiele ciepłych słów pod adresem opiekunki grupy Renaty Sobczak, pełniącej tę funkcję od siedmiu lat. – Renata jest najważniejszą osobą w naszym kółku, ponieważ nas inspiruje, zachęca, organizuje. Jest naszą przewodniczką, ale jest również malarką. To dla nas wielki zaszczyt, że obok jej obrazów mogą wisieć i nasze. Bo my nazywamy siebie plastyczkami, nie malarkami. Malujemy z radością, żeby wyrazić tak naprawdę siebie, a ona nas w tym wspiera. Jesteśmy ci Renatko wszystkie bardzo wdzięczne, że nas inspirujesz i zachęcasz do malowania – podkreślała Ewa Magier.
Walka z kiczem i potęga natury
Sama Renata Sobczak podchodzi do tematu wystawy z dużą pokorą, wskazując na trudności, jakie niesie ze sobą malowanie natury.
– Osobiście uważam, że to jest bardzo, bardzo trudny temat – kwiaty. Tak samo jak i zachód słońca – tłumaczy Renata Sobczak. – Jak bowiem można namalować piękno kwiatu albo zachód słońca, żeby obraz nie był kiczem? To świadczy o tym, że natury nie da się dogonić. Niejeden artysta mierzył się z tym tematem, malując kobiety w kwiatach czy zachody słońca.
Na wystawie w Białej Podlaskiej, obok płócien, które wróciły z Italii, pojawiły się też nowe prace. – Jestem otwarta na osoby, które wtedy jeszcze nie chodziły na zajęcia naszego kółka. Zaprosiłam do udziału każdego, kto miał gotowy obraz w podobnym temacie i formacie. Łącznie mamy tu prace około siedemnastu autorów – dodaje opiekunka Kreski.
Kosmiczny performance i niebieskie balony
Wernisaż w Galerii FiKa nie był zwykłym przeglądem obrazów. Gości zaskoczył „performance balonowy”, przygotowany przez Magdę Olszewską, który nadał wydarzeniu lekkości i głębszego sensu. Każda z autorek otrzymała wielki, niebieski balon.
– Zainspirowałam się globalną inicjatywą artystów o nazwie „Dorothy Project” – wyjaśniała Magda Olszewska. – Wystrzelono w kosmos rzeźbę, jedwabny manekin, który uniósł się 33 kilometry nad Ziemię. To nie jest AI, to prawdziwy projekt, ogłoszony m.in. przez BBC. Rzeźba unosiła się w przestrzeni okołoziemskiej przez niecałe trzy godziny. W tym kontekście pomyślałam o naszych autorkach – dzięki balonom, które nawiązują do tego projektu, wiadomo, z którymi paniami można dziś porozmawiać o sztuce.
Z kolei dwie członkinie koła Kreska, których prace tym razem nie znalazły się na ekspozycji, przygotowały dla koleżanek miłą niespodziankę. Nawiązując do tytułu wystawy, wręczyły każdej artystce po kwiatku. W efekcie malarki nie tylko przyciągały wzrok kolorowymi, „kwiatowymi” sukienkami, ale też trzymały w dłoniach jaskrawe gerbery. – Chcemy, żeby te piękne kwiaty były jak kotyliony. Cieszmy się sztuką, która potrafi łączyć – wybrzmiało podczas tej symbolicznej chwili.
Co dalej na Stacyjnej 9?
Wieczór uświetnił koncert zespołu Maki, co stanowiło idealne, „kwiatowe” dopełnienie tematyki wystawy. Ale FiKa nie zwalnia tempa. Plany działalności „nowego prywatnego domu kultury w mieście”, jak to nazwała Ewa Magier, są naprawdę imponujące.
– Przed nami, już w przyszłym tygodniu, koncert bialskiego zespołu Wojewoda Jams Experience. Poza tym lekcje tanga argentyńskiego oraz Lindy Hop, czyli swingu – tańca do muzyki jazzowej. Zachęcamy do udziału, bo grupa jeszcze się tworzy, a ten taniec nie jest tak rozpowszechniony jak tango. Z kolei w maju będzie koncert Mateusza Łopaciuka i druga edycja Garażówki, czyli wyprzedaży garażowej. Każdy może przyjść i wystawić swoje szpargały, ubrania, książki, płyty, pamiątki…, cokolwiek. Opłata jest symboliczna. Jeżeli przyjdzie się z własnym stolikiem, to 10 złotych, a jeżeli my udostępnimy, wtedy 20 złotych – wylicza Katarzyna Tymoszuk. – Planujemy też nietypowy Dzień Mamy i Córki z warsztatami stylizacji oraz przegląd młodych talentów na rozpoczęcie wakacji. Co jeszcze…? Chcemy organizować potańcówki! W ogóle planów mamy mnóstwo. Zapraszamy do śledzenia naszego profilu na Facebooku i oczywiście do udziału w wydarzeniach.
Pracowity rok ma również grupa Kreska. Po marcowym wernisażu malarstwa pt. „Ale Kosmos!” w Bialskim Centrum Kultury przy ulicy Warszawskiej 11, przyszedł czas na drugą ważną ekspozycję – tym razem w Galerii FiKa. Artyści nie zwalniają jednak tempa i już szykują się do kolejnego wyzwania. – Po wakacjach zaprezentujemy wystawę rysunku pod tytułem „Tożsamość” – zdradza Renata Sobczak. – To będzie emocjonalna podróż w czasie. Pokażemy naszych przodków: pradziadków, babcie, rodziców. Przywołamy wspomnienia o tych, którzy już odeszli, ale też o miejscach będących już przeszłością – o starych studniach czy domowych kominkach, które stanowiły tło ich życia. Takie przywoływanie wspomnień jest po prostu piękne.
Wystawę „Donne tra fiori e colori” można oglądać w Galerii FiKa. Warto odwiedzić to miejsce nie tylko dla samych obrazów, ale by poczuć energię ludzi, którzy wierzą, że kultura potrafi dać „drugie życie” nawet starym, kolejowym murom.
Jacek Korwin
zdjęcia Jacek Korwin
















































































Komentarze
Brak komentarzy