'Pseudo-neo-postsurrealizm' i dźwięki natury. Adam Korszun zaczarował Galerię Podlaską

'Pseudo-neo-postsurrealizm' i dźwięki natury. Adam Korszun zaczarował Galerię Podlaską
fot. Jacek Korwin

To nie był zwyczajny wernisaż. Adam Korszun, znany bialski artysta, po raz kolejny udowodnił, że w sztuce nie uznaje kompromisów, a jego twórczość – choć zakorzeniona w lokalności – wykracza daleko poza ramy tradycyjnego malarstwa. W Galerii Podlaskiej w Białej Podlaskiej (tymczasowo goszczącej w murach Bialskiego Centrum Kultury) zobaczyliśmy nie tylko nowe obrazy, ale i usłyszeliśmy autorską kompozycję artysty.

Wernisaż, który odbył się w piątek 6 marca, otworzyły niecodzienne dźwięki. Adam Korszun, który od lat łączy pasję do malarstwa z muzyką syntezatorową, uraczył gości piosenką napisaną przed laty, urozmaiconą współczesnymi odgłosami natury. Choć sam twórca z charakterystycznym dla siebie dystansem stwierdził, że „muzycy pewnie nie zgodziliby się, że to muzyka”, wprowadziło to zgromadzonych w unikalny klimat wystawy.

„Wszystko widać, ale… coś niespodziewanego”

Prezentowana kolekcja to w dużej mierze prace nowe, projektowane niemal codziennie w domowym zaciszu. Artysta przyznał, że maluje regularnie, choć przed samą wystawą pozwolił sobie na tydzień zasłużonego odpoczynku. Styl, w jakim tworzy, doczekał się autorskiej, żartobliwej nazwy: „pseudo-neo-postsurrealizm”.

– Maluję tak, żeby nie trzeba było się zbyt dużo zastanawiać. Wszystko widać, ale czasami pojawia się coś niespodziewanego – tłumaczył Korszun podczas rozmowy z kierownik Galerii Podlaskiej Renatą Sobczak. Artysta zaznaczył przy tym, że nie przepada za nadmiernym „fantazjowaniem” odbiorców na temat jego prac – dlatego każdy obraz jest precyzyjnie podpisany, by nie zostawiać pola do nieporozumień.

Powrót do korzeni i technologiczne poprawki

Na wystawie znalazły się obrazy, które rzadko opuszczają pracownię artysty. Część z nich gościła wcześniej m.in. w Łebie czy na wystawach sekcji malarstwa Warszawskiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, jednak Korszun ma tendencję do ciągłego doskonalenia swoich dzieł. – Nawet jak zaschnie obraz, to go trochę przemalowuję. Ten z moją mamą i mną, po powrocie z wystawy u Ewy Magier w firmie Etmus, zyskał nowe drzewo – zdradził malarz (chodzi o obraz pt. „Na zawsze razem” – przyp. red).

Wątek drzew i natury nie jest przypadkowy. Artysta silnie identyfikuje się ze swoimi korzeniami, wspominając o Husince (skąd pochodzi jego mama) i Kijowcu. To właśnie tamtejsze krajobrazy i kolory wsi są stałą inspiracją dla jego twórczości.

Grzechy własne zamiast cudzych

Jednym z najbardziej poruszających momentów rozmowy była zapowiedź przyszłych planów artystycznych. Adam Korszun, mając – jak sam podkreśla – ponad 52 lata, chce malować to, co uważa za istotne, nie bojąc się trudnych tematów.

– Będę malował o grzechach. Może nie o siedmiu, ale o tych najbardziej spotykanych w dzisiejszych czasach – zapowiedział. Co istotne, artysta nie zamierza wytykać błędów innym. Ponieważ większość jego postaci na obrazach to autoportrety, nowa seria będzie studium jego własnych ułomności.

Od „końca świata” po półgodzinne impresje

Wśród prezentowanych prac na szczególną uwagę zasługuje płótno, na którym artysta przedstawił siebie leżącego na łóżku i obserwującego koniec świata. To jeden z ulubionych obrazów twórcy. Kontrastują z nim prace powstające błyskawicznie, jak portret z gołębiem, namalowany w zaledwie pół godziny.

Korszun uchylił też rąbka tajemnicy warsztatowej. Przyznał się do korzystania z fotografii jako bazy do kompozycji, choć zaznaczył, że jest to proces twórczej kompilacji – jak w przypadku nowoczesnej interpretacji Wenus z Willendorfu, złożonej z cech kilku różnych postaci.

Wystawa Adama Korszuna to spotkanie z artystą dojrzałym, szczerym do bólu i wciąż poszukującym. Dla mieszkańców Białej Podlaskiej to pozycja obowiązkowa – nie tylko ze względu na warsztatowy kunszt (mistrzowska „maniera tenebrosa”), ale przede wszystkim ze względu na osobowość twórcy, który od lat jest jedną z najbarwniejszych postaci bialskiej kultury.

Jacek Korwin

zdjęcia Jacek Korwin

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy