Podwójna awaria w Poznaniu. Rekordowa niemoc strzelecka akademików
Rzuca Mikołaj Skórka
Nie udało się bialskim akademikom zrewanżować Grunwaldowi w sobotę 18 kwietnia za jesienną porażkę 25:28. W Poznaniu również przegrali, na dodatek jeszcze wyżej, bo 19:28. Jedną z przyczyn porażki była ich wręcz gigantyczna awaria skuteczności, bo jak inaczej nazwać zdobycie w pierwszej połowie zaledwie pięciu bramek. Jesteśmy pewni, że to niechlubny rekord w historii ligowych występów AZS-AWF. Nie była to jednak jedyna w tym dniu awaria w Poznaniu. Mecz w hali przy ulicy Newtona rozpoczął się bowiem z godzinnym opóźnieniem z powodu przeciekania wentylacji.
GRUNWALD Poznań – AZS-AWF Biała Podlaska 28:19 (9:5).
Grunwald: Tarko (1), Wysocki – Krzywicki (3), Wagner (2), Siejek (2), Nowicki, Skórka (2), Stachowiak (1), Płoski (4), Bujok (5), Przybylski (4), Mejza (2), Bujnowski (1), Pacześny (1).
AZS-AWF: Kwiatkowski, Solnica – Lewandowski (2), Grzenkowicz (1), Chepyha, Reszczyński (3), Książka, Tarasiuk (2), Andrzejewski (1), Antoniak (3), Petlak (2), Burzyński (1), Lewalski (3), Błaszczak (1).
Sędziowie: J. Jerlecki i M. Łabuń (obaj ze Szczecina).
Kary: Grunwald – 10 min., AZS-AWF – 4 min.
Godzinne opóźnienie rozpoczęcia meczu do tego stopnia rozregulowało zawodników obu zespołów, że pierwsza bramka padła dopiero w 5. minucie. W tym czasie okazji dla akademików nie wykorzystali: Serhij Chepyha i Oliwier Błaszczak, których rzuty obronił Filip Tarko, a także pudłujący Jakub Tarasiuk. Przy 1:0 nie trafił również Dominik Antoniak, i dopiero po obronie rzutu Dawida Krzywickiego przez Jakuba Solnicę, piłkę w bramce Grunwaldu umieścił Tarasiuk – w 6. minucie i 19. sekundzie, na 1:1.
Nie inaczej wyglądała kolejna część meczu. W poprzeczkę trafił Mikołaj Płoski, stratę zanotowali Tarasiuk i Dawid Bujok, Tarko po raz drugi nie dał się pokonać Chepysze, a Tarasiuk obił słupek. Na 2:1 rzucił dopiero Bujok, na 2:2 Antoniak, a była to już 13. minuta. Później akademicy nadal utrzymywali strzelecką „formę”, i trzecią bramkę zdobyli dopiero w 20. minucie, nie wykorzystując w międzyczasie karnego (Antoniak). W przeciwieństwie do gospodarzy, którzy uciekli na 6:2. Ostatecznie po pierwszej połowie było 9:5, bo Wiktor Kwiatkowski obronił m.in. karnego Płoskiego.
Na początku drugiej Grunwald uciekł na 11:6, ale między 35. a 39. minutą dwa razy trafił Julian Reszczyński i raz Filip Lewalski z karnego, wskutek czego dystans zmalał do dwóch bramek (12:10). Co z tego, kiedy później rzutów z siedmiu metrów nie wykorzystali Lewalski oraz Błaszczak, i Poznaniacy znów oddalili się na pięć bramek (17:12).
A już prawdziwa katastrofa nastąpiła między 52. a 58. minutą, gdy nasi szczypiorniści gubili piłkę, faulowali w ataku, bądź nie znajdowali sposobu na Tarkę. Poznaniacy zdobyli wtedy sześć bramek, Bialczanie tylko jedną (Mateusz Grzenkowicz z karnego, by za chwilę nie wykorzystać drugiej tego typu okazji), i na tablicy pojawił się wynik 25:16. Taką też różnicą AZS-AWF przegrał sobotnie spotkanie, psując wypracowany wcześniej we Wrocławiu swój korzystny wizerunek.
Wyniki pozostałych spotkań dwudziestej trzeciej kolejki Ligi Centralnej: Anilana – Pogoń 28:33, Gwardia – AZS UW 38:31, Jurand – Nielba 35:33, Padwa – Śląsk 26:32, Siódemka Miedź – SMS ZPRP I 31:31 karne 4:5, Stal – AZS AGH 26:27.
Na pierwszym miejscu Śląsk Wrocław (58 pkt.) i o pięć wyprzedza Pogoń Szczecin. AZS-AWF (32 pkt.) pozostał na ósmym miejscu i ma dwa punkty straty do Padwy Zamość.
Kolejne mecze odbędą się w dniach 25-26 kwietnia. Akademicy podejmą w sobotę 25 kwietnia o godz. 17 we własnej hali zajmującego szóstą lokatę Juranda Ciechanów (39 pkt.).
Roman Laszuk
Czyta też: Cenny punkt Podlasia na boisku lidera




Komentarze
Brak komentarzy