Oświadczamy, że mówimy nie na temat

Oświadczamy, że mówimy nie na temat

Ostatnia sesja Rady Miasta Biała Podlaska była poświęcona m.in. na rozpatrzenie uchwały Rady Miasta, dotyczącej zajęcia stanowiska w sprawie nieprzedłużenia umowy na kierowanie oddziałem neonatologii bialskiego szpitala przez Riada Haidara. W sprawie doktora Haidara zadziało się już sporo, a radni Koalicji Obywatelskiej i Białej Samorządowej postanowili wesprzeć go symbolicznym gestem i zaprotestować przeciwko nielogicznym decyzjom dyrektora szpitala, będącego, jak wiemy, jednocześnie radnym miejskim. W dzisiejszym proroctwie chcę skupić się na jednym elemencie piątkowej sesji, a mianowicie na oświadczeniu radnych Zjednoczonej Prawicy.

Oświadczenie, które płomiennie i w ekstazie czytał radny Dariusz Litwiniuk, zaczęło się od przytyku do prezydenta Michała Litwiniuka, że proponowana uchwała nie ma racji bytu, bo Rada Miasta nie jest odpowiedzialna za politykę kadrową szpitala. W ramach krótkiego wyjaśnienia powiem tylko tyle, że właśnie dlatego uchwała jest zajęciem stanowiska, a nie propozycją pracy. Potem oświadczenie, ustami radnego ZP, oświadczyło w formie zapytania, że to radni doprowadzili do tego, że dyrektor szpitala dostawał hejterskie wiadomości. Jestem przeciwnikiem hejtu w ogóle. Uważam, że nienawiść nie ma poglądów politycznych, wyznania czy orientacji. Nienawiść to nienawiść. Tyle że nie można mówić o celowym działaniu radnych, bo to już jest nadużycie.

Gdy Dariusz Litwiniuk wzbijał się na wyżyny oratorskiego kunsztu i z zapałem porównywalnym do legendarnych wystąpień Piotra Skargi wygłaszał kolejne tezy, Bogusław Broniewicz wciąż upominał go, że mówi nie na temat. Uchwała jest przecież o zajęciu stanowiska w sprawie doktora Haidara, a o tym było pierwsze zdanie. Reszta już nie. Dariusz Litwiniuk protestował, głos został mu odebrany, a reszta oświadczenia ukazała się w internecie i mediach. Gdyby przewodniczący rady nie przerwał przemowy, dowiedziałby się, że radni ZP nie chcą mówić na ten temat. Cała strona A4 tekstu zakończona jest stwierdzeniem, że „tym oświadczeniem kończymy nasz udział w dyskusji”. Radny chciał też powiedzieć w czasie wystąpienia, że nie chce mówić o żłobkach, czego radni na sesji się nie dowiedzieli, bo przewodniczący zabronił mu mówić.

Biorąc na warsztat całe to wystąpienie, można było je ograniczyć do stwierdzenia: „Oświadczamy, że nie mamy nic do powiedzenia na ten temat”, bo czytając cały tekst takie wrażenie można odnieść. Takie podejście do sprawy zaoszczędzi czasu i literek. Nie trzeba będzie też na przykład naginać rzeczywistości do swoich potrzeb.

Prorok Marian Codzienny

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: