Bialscy policjanci dostali 250-konne bmw do ścigania piratów

Bialscy policjanci dostali 250-konne bmw do ścigania piratów

Tym razem to już nie przelewki. Miłośnicy szybkiej jazdy oraz łamania przepisów drogowych muszą się mieć na baczności. Kilka tygodni temu policjanci bialskiej drogówki dostali superszybki nieoznakowany czarny radiowóz bmw 330i xDrive. Pojazd rozpędza się do setki w niecałe 6 sekund.

Auto wyposażone jest w dwie kamery, rejestrujące zachowania kierowców zarówno przed, jak i za radiowozem. Pomiar prędkości odbywa się za pomocą wideorejestratorów videorapid 2a polskiej firmy Zurad, których fale są niewykrywalne przez dostępne na rynku antyradary. Pojazd kosztował 256 tys. zł.

Potrafi rozpędzić się do 250 km/h (prędkość ograniczona elektronicznie). Wyposażony jest w dwulitrowy doładowany silnik benzynowy o mocy ok. 250 KM (350 Nm) oraz w automatyczną skrzynię biegów z napędem 4x4. Pomiar prędkości będący dowodem popełnienia wykroczenia odbywa się „na kołach”. Oznacza to, że radiowóz musi dopędzić ścigane auto, a następnie jechać za nim przez jakiś czas w tym samym tempie. Mówiąc prościej: policjanci najzwyczajniej mierzą w tym czasie własną prędkość.

– Na drogach powiatu bialskiego bmw jeździ od 18 czerwca tego roku – informuje rzecznik bialskiej Komendy Miejskiej Policji Barbara Salczyńska-Pyrchla. – Radiowóz jest wystawiany do służby codziennie i ma on za zadanie zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom ruchu drogowego. Ma już na swym koncie zatrzymanie pirata drogowego, który w obszarze zabudowanym jechał z prędkością 158 km/h.

Kierowcy nie powinni zapomnieć, że bialska drogówka dysponuje również nieoznakowanym oplem insignia w kolorze oliwkowym. Obydwa pojazdy rejestrują nie tylko przekroczenia prędkości, ale i inne wykroczenia drogowe, jak chociażby wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, wymuszenia pierwszeństwa.

O tym, na jakie nieoznakowane radiowozy możemy trafić jeżdżąc po Polsce, przeczytasz w papierowym i elektronicznym wydaniu Podlasiaka od wtorku 17 lipca

Jacek Soplica

Dodaj komentarz

Komentarze

  1. 158 km/h w obszarze zabudowanym – z tą prędkością jechało zapewne BMW, doganiając „pirata”, który mógł jechać z dowolną prędkością. Sam padłem ofiarą pomiaru prędkości „z najazdu”. Różnica między tym co było na liczniku mojego samochodu, a tym co usiłowali udowodnić i panowie z formacji „łapaczy drogowych” ( policji drogowej w Polsce niestety nie ma) wynosiła ok. 40 km/h. zapłaciłem tylko dlatego, że „łapacze” wycenili moje „przestępstwo” zaledwie na 100 zł.
    Apeluję do redakcji, abyście poprosili rajdowców z BMW , o zdjęcia ukaranych za wyprzedzanie na trzeciego, lub na czwartego ( na dk nr 2 między Białą Podlaską a Międzyrzecem często dochodzi do takich sytuacji – granatowe BMW na rejestracji radzyńskiej i audi z Łukowa), wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, czy za zajeżdżanie drogi przy włączaniu się do ruchu i systematycznie publikowali te zdjęcia. To przyniesie lepszy skutek, niż wyczyny panów z Opla czy BMW, którzy urządzają sobie wyścigi na drodze.

Zobacz także: