Zbieramy pieniądze dla 8-letniej Nikoli

Zbieramy pieniądze dla 8-letniej Nikoli

BIAŁA PODLASKA Jeszcze nie skończyła ośmiu lat, a już ma za sobą poważną walkę. I jeszcze wiele przed nią, by wrócić do pełnej sprawności. Nikola potrzebuje wsparcia na dalsze leczenie. Bialczanka nie traci nadziei, że w pełni wyzdrowieje.

– Mam na imię Nikola, w sierpniu zacznę osiem lat. Nowotwór zaatakował mnie pierwszy raz dzień przed moimi czwartymi urodzinami. Po wszystkich badaniach zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy nerki za wyjątkiem miedniczki nerkowej, guz Wilmsa nerki prawej – zaczyna swój apel mała bialczanka.

Na portalu Pomagam.pl umieszczony został post połączony ze zbiórką. To tam możemy przeczytać, że dziewczynka przeszła cztery bloki chemioterapii, została operowana, usunięto jej nerkę. – Po operacji przyjęłam kolejne cztery bloki chemioterapii. Przeszłam też czternastodniową radioterapię, po której zakończyłam leczenie. Zostałam objęta kontrolą w poradni Hematologiczno-Onkologicznej USZD. Mamusia była ze mnie bardzo dumna, że byłam taka dzielna – przyznaje Nikola.

W maju 2017 r. możliwy był powrót do normalności. I to był dla niej piękny czas, wspomina go z utęsknieniem. – Poszłam do przedszkola, zaczęłam swoją przygodę z rolkami. Cieszyłam się, że nie wrócimy z mamą tam, gdzie byłyśmy. Niestety nasze szczęście nie trwało długo. W lutym 2019 roku nowotwór znów zaatakował, wznowa po guzie Wilmsa tym razem w wątrobie, prawy płat. Nastąpiło kolejne intensywne leczenie. Chemioterapia była silniejsza niż za pierwszym razem, zakwalifikowano mnie do protokołu UMBRELLA.

Kolejne cztery bloki chemioterapii i kolejna operacja. Tym razem był to prawy płat wątroby. Po długiej i ciężkiej operacji trafiła na kilka dni na oddział intensywnej terapii. – Czułam, że mamusia i ciocia były ze mną i że trzymały mnie za rączki. Byłam tam cztery dni, z których mało pamiętam. Obudziłam się już na oddziale chirurgi, nie mogłam nic jeść i pić. Pielęgniarki podłączały mi woreczki, w których mama mówiła, że jest jedzonko. Po kilku dniach z oddziału chirurgi wyszłam do domku, gdzie przez kilka dni dochodziłam jeszcze do siebie i nabierałam sił na dalszą walkę. Nie mogłam wychodzić z mamą na spacery, a nawet plac zabaw, bardzo mnie bolało – opowiada Nikola.

15 października zakończyła leczenie szpitalne. Lekarz w listopadzie zdecydował o usunięciu portu i wyglądało na to, że wszystko wraca do normalności. Jednak już w lutym, podczas kontroli w lubelskiej placówce, lekarkę zaniepokoiło coś, co zobaczyła w prawym płacie wątroby. Początkowo po konsultacji chirurgicznej podejrzewano kompensacyjny przerost wątrobowy po operacji. Okazało się, że to wznowa. – Świat znów zatrzymał nam się w miejscu. Jestem już konsultowana w innych szpitalach, takich jak Warszawa i Gdańsk. Nie znamy jeszcze szczegółów leczenia, jakie mnie czeka, ale wiemy z mamusią, że będzie to ciężka i waleczna droga. Moje trzecie leczenie najprawdopodobniej rozpocznie się od strony chirurgów, wiem, że znów będę musiała mieć założony cewnik do podawania leków – mówi Nikola.

Każdy może wesprzeć leczenie dziewczynki. Na portalu Pomagam.pl wystarczy wpisać „Na leczenie Nikolci” i wybrać kwotę wsparcia. Pieniądze zostaną przeznaczone na wizyty u prywatnych lekarzy oraz dojazdy do różnych szpitali.

Artykuł przeczytać można w aktualnym – papierowym i cyfrowym wydaniu „Podlasianina” https://eprasa.pl/news/podlasianin

Justyna Dragan

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: