Odwiedziła plemiona Korowaj i Dani. Niezwykła relacja z wyprawy na krańce świata w Bialskim Klubie Podróżnika

Odwiedziła plemiona Korowaj i Dani. Niezwykła relacja z wyprawy na krańce świata w Bialskim Klubie Podróżnika

Dla warszawskiej podróżniczki Anity Pogorzelskiej wyprawa do Zachodniej Papui była czymś więcej, niż kolejną podróżą w egzotyczny zakątek świata. Była spotkaniem z ludźmi, których codzienność, sposób ubierania się, budowania domów, zdobywania pożywienia i organizowania życia społecznego różnią się od europejskich przyzwyczajeń niemal pod każdym względem. Mówiła o tym obszernie podczas październikowego spotkania z członkami Bialskiego Klubu Podróżnika.

W trakcie wędrówki przez las deszczowy podróżniczka odwiedziła m.in. papuaskie społeczności Korowaj i Dani. Już pierwsze zetknięcie z ich kulturą przyniosło ogromne zaskoczenie. Skąpy, dostosowany do gorącego i wilgotnego klimatu ubiór, sposób poruszania się po lesie oraz prostota codziennego życia sprawiały wrażenie przeniesienia do rzeczywistości znanej raczej z książek o odległych epokach, niż ze współczesnego świata. Największe wrażenie robi jednak sposób, w jaki człowiek funkcjonuje tutaj w środowisku naturalnym. Las nie jest jedynie krajobrazem. Jest domem, spiżarnią, drogą i miejscem codziennego życia.

Domy wysoko nad ziemią

Jednym z najbardziej niezwykłych obrazów, które zapamiętała podróżniczka, są charakterystyczne domy Korowaj, budowane wysoko na drzewach. Ich konstrukcja związana jest nie tylko z tradycją, ale także z warunkami środowiska i potrzebą ochrony przed wilgocią, wodą, duchami i zwierzętami.

Dla przybysza z Europy wejście do takiego domu może być doświadczeniem niemal surrealistycznym. Zamiast murowanych ścian, wygodnych schodów i instalacji, do których przywykliśmy, są drewno, liście, liny i konstrukcja zawieszona wysoko nad ziemią. Wysoko ponad ziemią żyje się skromnie, wręcz minimalistycznie, na miarę potrzeb tamtejszych ludów.

Świnia – zwierzę ważne dla wspólnoty

W kulturze Dani świnia ma ogromne znaczenie. Jest źródłem pożywienia, ale też symbolem zamożności, prestiżu i pozycji społecznej. Świnie są ważne przy ceremoniach, ślubach, wymianach darów i dużych wspólnotowych ucztach. Czasem wartość zwierzęcia nie polega wyłącznie na tym, ile daje mięsa, ale na tym, co oznacza w relacjach między rodzinami i wioskami.

Uczestnicy 7-osobowej wyprawy mogli zobaczyć, jak bardzo odmienne od europejskiego jest podejście do hodowli zwierząt i zdobywania żywności. Jedzenie jest tu przede wszystkim częścią codziennego przetrwania i życia wspólnoty. Nie ma supermarketu, lodówki ani półki z gotowymi produktami. To, co daje środowisko, trzeba zdobyć, przygotować i wykorzystać.

Dla europejskiego turysty jest to doświadczenie mocno konfrontujące z własnymi przyzwyczajeniami. Dlatego tak rzadko odwiedzają to miejsce na globie. Rocznie dociera tam nie więcej niż 250 białych ludzi.

Opowieści o kanibalizmie

Najbardziej sensacyjnym elementem opowieści o członkach plemienia Korowaj są informacje o ich dawnych praktykach kanibalistycznych. Historycznie byli kojarzeni z wierzeniami w złe czarownice (khakhua), co w przeszłości prowadziło do rytualnego uśmiercania i zjadania osób podejrzanych o sprowadzanie chorób.

Trzeba jednak pamiętać, że współczesne przedstawianie Korowaj wyłącznie jako „ostatnich kanibali” jest po trosze uproszczeniem, bo nie zjadają swoich wrogów na co dzień.

Dla przybyszów z Europy ważniejsze od sensacyjnego wymiaru tych historii było zetknięcie z zupełnie innym systemem wartości. To właśnie ono pozostaje w pamięci najmocniej – świadomość, że istnieją społeczności, których sposób rozumienia świata przez tysiące kilometrów i setki lat rozwoju kulturowego tak bardzo oddalił się od europejskich norm.

Dzikość, która fascynuje

Papua Zachodnia zachwyca właśnie tym, czego współczesny turysta coraz częściej szuka. Poczuciem autentyczności i obcowaniem z przyrodą, która nie została całkowicie podporządkowana człowiekowi. Nie oznacza to jednak „braku kultury” czy „braku edukacji”. Przeciwnie, Korowaj i Dani posiadają własne systemy wiedzy, tradycje, języki, obyczaje i sposoby przekazywania doświadczeń kolejnym pokoleniom. Są one po prostu bardzo odmienne od tych, które znamy z Europy.

I właśnie ta odmienność zrobiła na Anicie Pogorzelskiej największe wrażenie. W Zachodniej Papui podróżniczka zobaczyła świat, w którym człowiek nadal pozostaje znacznie bardziej zależny od natury niż my. Świat, w którym dom może znajdować się wysoko w koronie drzewa, ubranie może być ograniczone do minimum, a zdobycie pożywienia wymaga bezpośredniego kontaktu z otoczeniem.

To spotkanie pokazuje, że planeta wciąż kryje miejsca, w których codzienność wygląda zupełnie inaczej niż za naszymi oknami. W trakcie dwugodzinnej prelekcji podczas spotkania Bialskiego Klubu Podróżnika, obszernie popieranej zaskakującymi widzów zdjęciami, można było dowiedzieć się wielu ciekawostek, a także obejrzeć interesujące fragmenty papuaskich strojów.

Istvan Grabowski

zdjęcia Anita Pogorzelska

Czytaj też: Dotyk voodoo – niecodzienne spotkanie Bialskiego Klubu Podróżnika

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy