Dyskoteka dorosłego człowieka, czyli Trubadurzy w Białej Podlaskiej

Dyskoteka dorosłego człowieka, czyli Trubadurzy w Białej Podlaskiej
fot. Istvan Grabowski

Wspomnienia mają to do siebie, że są zwykle sentymentalne i po latach przyjmowane z rozrzewnieniem. Trudno dziwić się zachwytom dojrzałej wiekiem widowni, która nie szczędziła braw na stojąco szlagierom znanym sprzed 50 i więcej lat. Trubadurzy, którzy nie gościli w Białej Podlaskiej od kilku dziesięcioleci, przyjęci zostali 27 stycznia niczym bohaterowie sławnego programu telewizyjnego „Dyskoteka dorosłego człowieka”. Na scenie i widowni było przebojowo i nastrojowo. Niejednemu entuzjaście łezka zakręciła się w oku.

Trubadurzy byli fenomenem polskiej sceny muzycznej lat 60. i 70. Każda ich piosenka trafiała błyskawicznie na listy przebojów, a wydawane płyty rozchodziły się niczym cieple bułeczki. Bialski koncert zespołu, który gościł już w kilkudziesięciu krajach świata, przyjmowany (jak zapewnił menedżer) wręcz entuzjastycznie, rozpoczął się od wielkiego szlagieru „Znamy się tylko z widzenia”.

Sędziwi muzycy z pierwotnego składu, czyli Sławomir Kowalewski i Marian Lichtman, bawili się nie gorzej od śpiewającej z nimi publiczności. Przypomnieli znane ze złotej kolekcji przeboje: „Kasia”, „Przyjedź mamo na przysięgę”, „Cóż wiemy o miłości”, „Nie przynoś mi kwiatów dziewczyno”, „Fantazja” i „Będziesz ty”. Nie zabrakło też mniej znanych z anten radiowych piosenek grupy, a nawet meksykańskiego szlagieru sprzed 84 lat „Besame mucho”, kołyszącego się na fali wspomnień „Parostatku” Krzysztofa Krawczyka i „Gdzie się podziały tamte prywatki” z repertuaru Wojciecha Gąssowskiego, a wszystko utrzymane w trubadurowym klimacie muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej.

Muzycy, mimo wielu doświadczeń życiowych i muzycznych, byli wyraźnie w dobrej formie. Doskonale radził sobie najmłodszy wiekiem i stażem zespołowym organista Jacek Malanowski, występujący w roli głównego solisty i konferansjera, zachęcającego publiczność do wielokrotnego powtarzania usłyszanych przed chwilą piosenek. Jednak największą aktywność wykazał 77-letni perkusista Marian Lichtman, który nie tylko przygotował na jubileuszowy koncert kilka udanych niespodzianek, ale odważył się zejść z estrady i wykonać przed zachwyconymi fanami song „Dziękuję bardzo”, z akcentami wspomnień i zachwytu nad czasem, który minął.

Miłośnicy Trubadurów liczący na większą dawkę przebojów z lat 60. musieli obejść się smakiem.

Po 70 minutach aktywności wokalnej jubilaci, obdarowani czerwonymi różami i owacją na stojąco, zeszli ze sceny. Jeszcze raz okazało się, że muzyka łączy pokolenia. Obok dojrzałych słuchaczy, pamiętających festiwalowe wyczyny Trubadurów, nie brakowało młodej widowni, dobrze znającej i nucącej z wykonawcami teksty piosenek. Spotkanie z legendarną grupą można uznać za udane, choć mogło być zdecydowanie dłuższe.

Istvan Grabowski

zdjęcia Istvan Grabowski i Bialskie Centrum Kultury

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy