Czy rodzice wiedzieli, co podpisują?

Czy rodzice wiedzieli, co podpisują?

Ilu z nas zostało okłamanych przez organizatorów protestu w sprawie żłobków? – zastanawia się jedna z matek dziecka uczęszczającego do żłobka

BIAŁA PODLASKA Temat likwidacji Zespołu Żłobków Miejskich, a więc stworzenia dwóch oddzielnych jednostek z osobnym zarządzaniem, wciąż budzi wielkie emocje. Według niektórych naszych czytelników, rodzice mogli zostać wprowadzeni w błąd podczas zbierania podpisów w sprawie utrzymania zespołu. "Ilu z nas zostało okłamanych?" – pyta jedna z matek.

Podczas sesji Rady Miasta 25 listopada radni zdecydowali o rozwiązaniu Zespołu Żłobków Miejskich i powróceniu do dwóch oddzielnych placówek z odrębnym zarządzaniem. Dzięki uchwale rozdzielono miejskie żłobki zlokalizowane przy ulicach Janowska i Leszczynowa, co znacznie ułatwi kontakt z dyrekcją placówki, do której uczęszcza dziecko.

Na sesję przybyli tłumnie rodzice i pracownicy żłobków, z kartkami wyrażającymi sprzeciw dla tego pomysłu. Przynajmniej tak o sobie mówili. Tymczasem osoby związane zawodowo ze żłobkami miejskimi informują, że wśród obrońców zachowania dotychczasowej formuły żłobków znalazły się i takie osoby, które... ze żłobkami nie mają nic wspólnego, czyli ani nie oddają tam dzieci, ani nie pracują. Kim więc byli? Czy to nie był "sztuczny tłum", zorganizowany naprędce przez przeciwników obecnej władzy w mieście? Tłum ten bowiem głośno oklaskiwał wypowiedzi posła Dariusza Stefaniuka, stającego w obronie dyrektor Zespołu, i buczał, gdy przy mikrofonie był prezydent Michał Litwiniuk.

Potwierdzają to kolejne głosy docierające do redakcji. Jednym z nich jest list matki, która ma dziecko w żłobku. Boi się jednak ujawnić na naszych łamach nazwiska ze względu na dobro dziecka. W liście czytamy, że "rodzice zostali w całą tę burzę wmieszani przez dyrektor". Kobieta informuje, że gdy odbierała dziecko, dostała listę do podpisu. Jednak nie było mowy o prawdziwym powodzie zbierania podpisów, a więc pozostawieniu Zespołu Żłobków Miejskich w dotychczasowej formie. Powiedziano jej, że opiekunki nie dostały podwyżek, a prezydent planuje zatrudnienie nowych osób. Potem, na sesji, przedstawiciel rady rodziców ogłosił, że przeciw likwidacji zespołu była większość rodziców.

"Ilu z nas zostało okłamanych?" – zastanawia się kobieta. Do tego dorzuca uwagi dotyczące wysokich kosztów wyprawki, wpłat na materiały papiernicze i brak potwierdzenia, na co idą te pieniądze. Przyznaje też, że nie chce mieszać się w politykę i sugeruje, że żłobkiem powinna zarządzać osoba niezwiązana z polityką i bez wskazań władz miasta.

Tymczasem dyrektor Agnieszka Kulicka w prasie wyjaśnia, że ma kręgosłup moralny i działa zgodnie ze standardami. W komentarzu udzielonym kilka dni temu naszemu tygodnikowi przyznaje, że w jej opinii decyzja o rozwiązaniu Zespołu ma podtekst polityczny.

Redakcja

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: