Awantura o kontenery na Wspólnej

Awantura o kontenery na Wspólnej

TERESPOL Mieszkańcy ul. Wspólnej w Terespolu skarżą się na ruch tirów, wożących kontenery na tak zwaną rogatkę, gdzie działa firma transportowa. Burmistrz na ich prośbę napisał wniosek o zmianę organizacji ruchu w tym rejonie. W piśmie nie wspomniał jednak, że jest tam prowadzona działalność gospodarcza, i na Wspólnej stanął znak zakazujący wjazdu pojazdom ciężarowym. Traci na tym przedsiębiorca.

Spór pomiędzy mieszkańcami ul. Wspólnej a przedsiębiorcą poruszony został na sesji Rady Miasta 8 lipca. W dyskusji, oprócz burmistrza i radnych, uczestniczyli także mieszkańcy osiedla i właściciel firmy, która od kilku miesięcy gospodaruje na działce przy Wspólnej. Działalność polega na transporcie kontenerów, które w oczekiwaniu na załadunek towarów ustawiane są na placu na terespolskiej rogatce.

Problem w tym, że mieszkańcom spokojnej do tej pory ulicy zaczął doskwierać zwiększający się ruch pojazdów ciężarowych w ich okolicy. – Jest hałas. Samochody ciężarowe jeżdżą jak szalone. Omijają wysepkę. Od tych drgań popękają domy, a tiry rozjadą naszą ulicę – mówi nam jeden z mieszkańców. Dlatego poprosili burmistrza o pomoc, a efektem tego było ustawienie znaku B5a, czyli zakazu wjazdu pojazdów ciężarowych.

Problem w tym, że to uniemożliwiło przedsiębiorcy prowadzenie działalności gospodarczej. – Nie spodziewałem się, że przejazd ciężarówek drogą może wzbudzić takie zamieszanie. Podpisałem już kontrakty z klientami, to są ogromne firmy, nie mogę z dnia na dzień zerwać tych umów. Moja firma działa zgodnie z prawem, spełnia wszystkie wymogi. Nie jest to działalność uciążliwa, gdyż nie ma tam spalin, śmieci, dymu i hałasu. Chciałbym ten problem rozwiązać polubownie. Wychodzę więc z propozycją dodatkowego opodatkowania mojej firmy, tak żeby miasto Terespol miało z tego korzyści. Chętnie też zasponsoruję okolicznościowe miejskie imprezy. Zamknę działalność na terenie Terespola, jeśli tylko dacie mi państwo czas, żeby przygotować sobie inne miejsce i tam się przenieść – prosił mieszkańców Łukasz Zaniuk, właściciel firmy transportowej.

Burmistrz Terespola przyznaje, że przestrzegał przedsiębiorców, że lokalizacja nie jest trafiona. – Popieram mieszkańców, bo nie chciałbym mieć pod swoim domem przejeżdżających tirów. Wspólnie z częścią radnych podjęliśmy decyzję, że zmieniamy organizację ruchu. To trafiło do akceptacji do wydziału komunikacji w Starostwie Powiatowym i zostały wprowadzone znaki. Najważniejsze, żeby mieszkańcy mogli swobodnie żyć. Nie jestem przeciwko przedsiębiorczości, ale od początku mówiłem, że jest to złe miejsce, bo powinno być ono na uboczu, aby nie przeszkadzać mieszkańcom. W ostatnim piśmie przedstawił pan informację, że ma zamiar zakończyć tutaj działalność do końca grudnia. Uważam, że wywiezienie tych kontenerów będzie dobrym rozwiązaniem – mówił Jacek Danieluk.

Podkreślił, że nie miał obowiązku wymieniać we wniosku wszystkich firm działających przy tej ulicy. – Najważniejsze są argumenty mieszkańców. Mówi pan, że pójdzie do sądu, a wiadomo, że sądy są nikomu niepotrzebne – dodał burmistrz.

Dla załagodzenia sytuacji miasto zaproponowało przedsiębiorcy czasowe korzystanie z dwóch działek, na których mógłby składować kontenery. Kłopot w tym, że nie spełniają one kryteriów dla takiej działalności. (…)

Cały artykuł do przeczytania w aktualnym – papierowym i cyfrowym wydaniu „Podlasianina” nr 29 na: eprasa.pl

Monika Pawluk

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy