Radziwiłłowie, fałszywe dokumenty i sekrety dawnej Białej. Nowy spektakl Teatru Słowa znów ożywił historię miasta

Radziwiłłowie, fałszywe dokumenty i sekrety dawnej Białej. Nowy spektakl Teatru Słowa znów ożywił historię miasta
fot. Istvan Grabowski

Czy można opowiedzieć historię Białej Podlaskiej tak, aby widz jednocześnie czegoś się dowiedział i dobrze się bawił? Teatr Słowa od lat udowadnia, że można. Najnowszy spektakl „Pod jakim lasem ta Biała”, napisany przez Jacka Daniluka i wyreżyserowany przez Danutę Szaniawską, zabiera publiczność w czasy Radziwiłłów, Kiszków i dawnych majątkowych intryg. Jest humor, są fałszywe dokumenty dotyczące praw majątkowych, jest walka o spadek, ale przede wszystkim jest próba przywrócenia lokalnej historii współczesnej publiczności. Przedstawienie było kolejną odsłoną trwającego właśnie 8. Festiwalu Muzycznego im. Bogusława Kaczyńskiego w Białej Podlaskiej.

Historia bez muzealnego kurzu

Teatr Słowa od lat konsekwentnie robi coś, co w przypadku lokalnej historii ma szczególne znaczenie. Wyciąga ją z archiwów i przenosi na scenę. Zamiast wykładu proponuje widzom żywą opowieść, zamiast szeregu dat – bohaterów z charakterem, a zamiast patosu – humor.

Nie inaczej było podczas premiery „Pod jakim lasem ta Biała”, którą 27 sierpnia publiczność obejrzała w bialskim amfiteatrze. Tym razem sceniczna opowieść sięgnęła do dziejów rodu Radziwiłłów, przez lata związanego z dobrami na Południowym Podlasiu i rozwojem Białej Podlaskiej.

Punktem wyjścia stała się intryga spadkowa, a spektakl zakończyła próba ustalenia genezy nazwy grodu nad Krzną. Na scenie pojawił się książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany „Sierotką”, który wraz z rodziną i dworem Barbary Kiszczyny wikła się w historię znacznie bardziej skomplikowaną, niż niewinne poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o nazwę miasta.

Daniluk traktuje historię na wesoło

Jacek Daniluk doskonale wie, że historia nie musi być śmiertelnie poważna, żeby była interesująca. Jego scenariusze nie są rekonstrukcjami historycznymi i nie pretendują do roli naukowych opracowań. To literackie komedie, w których prawdziwe postacie i historyczne tło stają się tworzywem dla wartkiej, dowcipnej fabuły.

W najnowszym spektaklu główną osią intrygi jest Gertruda, teściowa Mikołaja Kiszki. Kobieta próbuje nakłonić córkę Zosię do oszustwa, które pozwoliłoby zmienić zapis spadkowy i przejąć całość praw do majątku Kiszków. Pojawiają się fałszywe dokumenty, chciwość i rodzinne knowania, czyli wszystko, czego potrzeba, aby z historii zrobić dobrą komedię.

I właśnie zgrabność tej intrygi jest jednym z największych atutów przedstawienia. Daniluk nie przeciąża fabuły historycznymi szczegółami. Wykorzystuje je natomiast tak, aby stworzyć atrakcyjną opowieść, która bawi, a przy okazji pozostawia widza z ciekawością dotyczącą prawdziwych dziejów miasta i regionu.

Szaniawska konsekwentna w działaniu

Za scenicznym kształtem przedstawienia stoi Danuta Szaniawska, która od lat konsekwentnie buduje w Białej Podlaskiej teatr amatorski wymykający się stereotypom.

Bo Teatr Słowa to nie tylko amatorskie przedstawienia. To również praca nad lokalną pamięcią i kulturą. Szaniawska sięga po historię, szuka dla niej atrakcyjnej formy i pokazuje, że teatr tworzony przez pasjonatów może być ambitny, świadomy i – co równie ważne – bardzo komunikatywny.

W „Pod jakim lasem ta Biała” reżyserka umiejętnie wykorzystała komediowy charakter tekstu. Nie próbuje robić z przedstawienia akademickiej lekcji historii. Pozwala aktorom grać z energią, humorem i dystansem. Dzięki temu dawne spory o majątek, rodzinne intrygi i postacie sprzed wieków stają się dla współczesnego widza zaskakująco bliskie.

Amatorzy z zawodową lekkością

Publiczność doceniła tę konwencję. Wśród aktorów szczególnie dobrze wypadli Danuta Szaniawska jako spiskująca teściowa Gertruda, Faustyna Wojdakowska jako Zosia, jej córka, oraz Tadeusz Humin w roli księcia Mikołaja „Sierotki” Radziwiłła.

Na scenie pojawili się także: Barbara Jaroszuk-Różycka, Henryk Szpura, Maksymilian Hołownia oraz debiutantka Melania Hodun. Wszyscy zagrali koncertowo. Kostiumy przygotowane przez Małgorzatę Maciejewską nawiązywały do epoki i dopełniały sceniczny obraz dawnego świata.

Spektakl zapowiadany z wdziękiem przez Gabrielę Kuc-Stefaniuk zakończył się burzą braw. Publiczność najwyraźniej dostała dokładnie to, czego oczekiwała: dobrą komedię, barwnych bohaterów i kawałek własnej historii opowiedzianej bez zadęcia.

Biała Podlaska ma swoją teatralną historię

„Pod jakim lasem ta Biała” to kolejny dowód na to, że lokalna historia może być znakomitym materiałem teatralnym. Potrzeba tylko pomysłu, dobrego tekstu i ludzi, którzy potrafią przekonać publiczność, że wydarzenia z XVI wieku wciąż mogą budzić emocje.

Teatr Słowa robi to od lat. Dzięki Jackowi Danilukowi dostaje literacką, pełną humoru opowieść. Dzięki Danucie Szaniawskiej – sceniczną formę i konsekwencję w jej realizowaniu. Dzięki aktorom – energię, bez której żadna historia nie ożyje.

A widzowie dostają coś jeszcze: możliwość spojrzenia na Białą Podlaską nie tylko jako na współczesne miasto, ale również jako miejsce z własną, fascynującą przeszłością.

I chyba właśnie w tym tkwi największa wartość Teatru Słowa. Uczy historii, nie przypominając, że właśnie trwa lekcja.

Spektakl odbył w ramach ósmej edycji Festiwalu Muzycznego im. Bogusława Kaczyńskiego.

Istvan Grabowski

zdjęcia Istvan Grabowski

Zobacz także: Opera, operetka i musical w bialskim amfiteatrze. Zachwycający początek 8. Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy