Pikantny gulasz, marcepanowy parlament i rejs po Dunaju. Niezapomniana majówka bialczan na Węgrzech

Pikantny gulasz, marcepanowy parlament i rejs po Dunaju. Niezapomniana majówka bialczan na Węgrzech

Podróże kształcą, inspirują i zapewniają bogactwo niezapomnianych wrażeń. W myśl tej maksymy grupa mieszkańców Białej Podlaskiej zdecydowała się spędzić tegoroczną majówkę na Węgrzech. Wyjazd zorganizowany przez Biuro Podróży Mario Presto okazał się strzałem w dziesiątkę, oferując uczestnikom prawdziwą ucztę zarówno dla ducha, jak i dla ciała. Od zapierających dech w piersiach zabytków Budapesztu, przez malownicze Zakole Dunaju, aż po aromatyczne winnice Egeru – zapraszamy na relację z tej niezwykłej madziarskiej wyprawy.

Wystartowaliśmy dokładnie o północy 29 kwietnia, by po 11 godzinach przyjemnej i dalekiej od zmęczenia jazdy dotrzeć do Budy, historycznej części stolicy Węgier. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Wzgórza Zamkowego, w całości wpisanego na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Główną atrakcją wzgórza pozostają: Zamek Królewski, kościół Macieja, pomnik pierwszego króla św. Stefana i wzniesiona z białego kamienia Baszta Rybacka. Obszar zamkowy zdecydowanie odróżnia się od reszty miasta. Klimatyczne średniowieczne i barokowe uliczki, knajpki i kawiarnie oraz piękna zabudowa zrobiły na nas duże wrażenie. Marzenia o zakupach pamiątek, ostrych przypraw i degustacji lokalnych potraw (gulasz, zupa rybna, leczo, langos czy kurczak w papryce) spełniły się w zbudowanej pod koniec XIX wieku Hali Targowej. Na trzech poziomach znajdują się liczne stoiska, od których oferty można dostać zawrotu głowy.

Zwiedzanie drugiej części węgierskiej stolicy Pesztu rozpoczęliśmy od wyjątkowego historycznie miejsca – Placu Lajosa Kossutha, wzniesionego w 1896 roku specjalnie na jubileusz 1000-lecia państwa węgierskiego. Zdobią go liczne pomniki bohaterów narodowych. Jednak największe wrażenia zrobił na nas gmach Parlamentu. Jego budowa trwała prawie 19 lat (od 1885 do 1904 roku), jakkolwiek pierwsze posiedzenie miało miejsce już w 1896 roku, podczas hucznie obchodzonej rocznicy 1000-lecia Węgier. Przy budowie ogromnego gmachu pracowało ponad tysiąc osób. Do zdobień wnętrz użyto 40 kilogramów złota, pół miliona kamieni szlachetnych i 40 milionów cegieł. Budynek z efektownymi zdobieniami wygląda imponująco. Peszteński parlament reprezentuje styl neogotycki, choć są tu też elementy barokowe. Budynek ma 265 metrów długości i 123 metrów szerokości. Wewnątrz znajduje się 691 pomieszczeń, 29 klatek schodowych, 13 wind, 27 wejść i 10 podwórzy. Wnętrza zostały bogato zdobione freskami i malowidłami, a także witrażami. Na zewnętrznych ścianach gmachu umieszczono herby dawnych Wielkich Węgier.

Drugą atrakcją Pesztu pozostaje niezmiennie ogromna Bazylika św Stefana (druga po względem wielkości budowla sakralna na Węgrzech), z fantastycznym wystrojem, malunkami i zdobioną kopułą. Tłok w bazylice i mieszający się gwar rozmaitych języków wymownie świadczy o powodzeniu wśród turystów z różnych części świata (podobnie jak w innych stolicach europejskich, dominują Azjaci).

Niezmiennym powodzeniem przybyszów z daleka cieszy się bajkowy zamek Vajdahunyad, wzniesiony na obchody milenijne.  Z braku czasu nie dane nam było zaznać kąpieli w najsłynniejszych basenach termalnych kąpieliska Sechenyego, ale  pocieszyliśmy się rejsem po Dunaju. Z pokładu statku wycieczkowego dało się podziwiać atrakcje obu części Budapesztu.

Wielkie wrażenie  zrobiła na nas tradycyjna kolacja w czardzie myśliwskiej, gdzie obok tańców i śpiewów ludowych, można było poznać smak węgierskiej kuchni. Wyjątkowo smakowały nam pikantne kurczaki, zupy gulaszowe, owoce morza z rusztu oraz grillowane łososie i wieprzowe karkówki. Kolacja z muzyką przeciągnęła się do czterech godzin, choć mogła trwać dłużej.

Organizator wycieczki zadbał, aby nie ograniczać się jedynie do Budapesztu. W towarzystwie dobrze mówiącej po polsku przewodniczki dane nam było odwiedzić trzy wyjątkowo malownicze miasteczka w Zakolu Dunaju. W Szentendre, Wyszegradzie i Esztergomie było co podziwiać, choć najlepsze wrażenia wynieśliśmy z Muzeum Marcepanu w Szentendre. W jednym budynku udało się tam zgromadzić muzeum, cukiernię i sklep z pysznymi wyrobami. Każdy eksponat z marcepanu, pokryty lukrową masą, został szczegółowo opisany. Podziwiać można m.in. miniaturę parlamentu budapesztańskiego, postacie z węgierskich bajek, a także gwiazdy popkultury z Michaelem Jacksonem na czele.

Podróż przez Węgry uzupełniona została zwiedzaniem zabytkowego Egeru, z twierdzą i muzułmańskim minaretem w śródmieściu, a także kilkugodzinnym pobytem w Dolinie Pięknej Pani – jednej z kilkunastu krain węgierskiego wina. Przed wykwintnym obiadem mogliśmy degustować sześć gatunków egejskiego wina, aby zakupić do domu wybrany aromat.

Na szczególne podkreślenie zasługuje serdeczna, niemal rodzinna atmosfera bratająca turystów. Ogromna w tym zasługa Mariusza Burdzyluka, pilota wycieczki, zarazem szefa Biura Podróży Mario Presto. Na postojach częstował gości nie tylko gorącą kawą czy herbatą. Pyszne sery, paprykowane kiełbaski, salami, sękacze, a zwłaszcza smakowita szarlotka pieściły nasze podniebienia. Majówka na Węgrzech utrwali się w pamięci bialskich turystów jako przykład ciekawie spędzonego czasu poza domem.

Istvan Grabowski

zdjęcia Istvan Grabowski i Mariusz Burdzyluk

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy