Pacjenci odcięci od lekarzy w przychodniach. Ile to jeszcze potrwa?

Pacjenci odcięci od lekarzy w przychodniach. Ile to jeszcze potrwa?

ZDROWIE Koronawirus, paradoksalnie, mocno ograniczył dostęp do opieki medycznej. A przecież w czasie epidemii nie przestaliśmy cierpieć na inne choroby. I mimo że w ostatnich miesiącach premier otworzył m.in. restauracje, kościoły, stadiony oraz zmniejszył odstęp, jaki mamy zachowywać od siebie, do półtora metra, to przychodnie lekarskie… nadal są zamknięte. – Lekarze pozamykali się jak w warowniach, odcinając się od swoich pacjentów. To przecież chora sytuacja! – denerwują się nasi czytelnicy. A co będzie jesienią, gdy ma być druga fala koronawirusa? Czy ograniczenia w dostępie do przychodni nie przyczynią się do kolejnych epidemii, tym razem nowotworów, zawałów i udarów…?

System ochrony zdrowia przyzwyczaił nas do tego, że gdy zaczyna nam coś dolegać, to nie pogotowie ratunkowe ani szpitalny oddział ratunkowy, a właśnie przychodnie Podstawowej Opieki Zdrowotnej są pierwszym miejsce, gdzie powinniśmy się udać po poradę. O ile oczywiście nie jest to stan bezpośredniego zagrożenia życia. Koronawirus to zmienił, bo z dnia na dzień, zgodnie z zaleceniami GIS, Ministra Zdrowia i NFZ, przychodnie POZ ograniczyły funkcjonowanie. A miliony pacjentów zostały odcięte od bezpośredniego kontaktu z lekarzem.

Ciężko się dodzwonić

Bo lekarze rodzinni porad udzielają wyłącznie przez telefon, internet lub Facebooka, a do gabinetu przyjmowani są tylko pacjenci w wyjątkowych sytuacjach. To powoli zaczyna irytować część pacjentów. O ile młodsi jakoś sobie radzą z nowymi zasadami, to zdecydowanie gorzej jest w przypadku osób starszych, które często mają problem z obsługą komputera czy telefonu. Na początku epidemii takie osoby i tak przychodziły po pomoc do przychodni, bo dzwoniąc cały dzień, nie mogły się skontaktować z lekarzem. Niektórzy sygnalizowali nam np., że gdy udali się do placówki po odbiór dokumentu, musieli stać kilkanaście minut pod drzwiami, aż ktoś zareagował na dzwonek i otworzył.

Kuriozalne wydają się też prawie godzinne przerwy w ciągu dnia na… dezynfekcję pomieszczeń przychodni. – Po co im ta dezynfekcja, skoro i tak nie przyjmują pacjentów! Po sobie dezynfekują, czy co?! – dziwi się pan Marek z Białej Podlaskiej, który czekał pół godziny na odbiór zaświadczenia, bo akurat trwała dezynfekcja w przychodni.

– Nieraz trzeba poświęcić godzinę lub więcej, żeby się dodzwonić. Ale kiedy wreszcie się uda, cały system teleporad, recept i zwolnień przebiega sprawnie – stwierdza pani Anna.

O swoim przypadku opowiedziała nam pani Maria. Niedawno na rękach i nogach zauważyła coraz większą liczbę czerwonych plamek. Podejrzewała uczulenie na coś, ale domowe sposoby łagodzenia zmian na skórze nie pomagały. Postanowiła więc skorzystać z porady lekarza. Telefon do przychodni niewiele pomógł. – Opowiedziałam pani doktor o swoim problemie, a ta poprosiła mnie, żebym wysłała zdjęcie tych plamek i ona będzie wiedziała, co na to pomoże. Tylko że ja mam telefon bez funkcji robienia zdjęć, a komputera nie umiem obsługiwać, żeby wysłać na przykład maila – opowiada 62-latka z Białej Podlaskiej. Kobieta dostała receptę na leki i maść, ale po ponad tygodniu leczenia zmiany wciąż są widoczne, a nawet pojawiają się nowe plamki.

Pacjenci uważają, że absurdalne było utrzymanie w ostatnich dwóch miesiącach ograniczeń w funkcjonowaniu przychodni, skoro ludzie i tak tłumnie chodzą do kościołów, sklepów, uczestniczą w weselach i innych dużych imprezach. „Porażką jest to, że ciągle siedzą pozamykani lekarze. Inni jakoś muszą pracować normalnie, a lekarze w przychodniach nie!” – napisała internautka na naszym profilu facebookowym.

Wiele osób wybiera prywatne wizyty, bo tam pacjenci są przyjmowani w gabinecie. Niektórzy nie mogąc zasięgnąć porady u lekarza rodzinnego, specjalisty czy w ambulatorium, a często też z niewiedzy, wykręcają numer alarmowy 112 lub na pogotowie ratunkowe, blokując linię, która powinna być wybierana tylko w nagłych wypadkach i stanach zagrożenia życia.

Duże zainteresowanie teleporadami

Zapytaliśmy w Lubelskim Oddziale NFZ, czy forma telefonicznego kontaktu z lekarzem rodzinnym sprawdza się. – Teleporady ograniczają ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa i ułatwiają izolację osób, które mogą zarażać wirusem innych, a jeśli sytuacja jest niegroźna, skrócą czas oczekiwania na wizyty u lekarzy. Teleporada w POZ jest bardzo wygodną dla pacjenta formą uzyskania pomocy medycznej, szczególnie dla pacjentów przewlekle chorych, którzy najczęściej kontaktują się z lekarzem rodzinnym w celu wystawienia e-recepty na kontynuację terapii – wyjaśnia Małgorzata Bartoszek, rzecznik prasowy Lubelskiego OW NFZ.

W pierwszych miesiącach epidemii liczba udzielonych teleporad w POZ wynosiła około 80-90 proc. wszystkich porad. Teraz jest to mniej, bo obok POZ, teleporad mogą udzielać również lekarze specjaliści. Z takich wizyt korzystają m.in. pacjenci poradni onkologicznych, kardiologicznych czy neurologicznych, którzy są pod stałą opieką i wymagają okresowej kontroli. Choć zdarzają się również skargi.

– Do Lubelskiego OW NFZ od marca do lipca wpłynęły trzy zasadne skargi dotyczące teleporad w AOS. Dotyczyły one m.in. braku możliwości rejestracji telefonicznej do poradni specjalistycznej, czy żądania pobrania od pacjentki opłaty za teleporadę w AOS – dodaje rzecznik.

Lekarz wolałby widzieć pacjenta

Jak uważają lekarze rodzinni, tak naprawdę systemu POZ nie potrzeba odmrażać, ponieważ funkcjonuje on od początku epidemii z taką samą intensywnością, jak było to wcześniej. Tyle że od kilku miesięcy porady lekarskie odbywają się na innych zasadach. Ze względów bezpieczeństwa przychodnie są zamknięte dla pacjentów, ale udzielane są teleporady. Chorzy przyjmowani są w gabinecie tylko w nagłych przypadkach i po wcześniejszym wywiadzie telefonicznym. Pacjentom wystawiane są również recepty, skierowania i zaświadczenia o stanie zdrowia.

– Obciążenie teleporadami jest uciążliwe również dla lekarzy. Czasami wolałbym mieć jednak bezpośredni kontakt z pacjentem, ale nie ma na to szans w najbliższym czasie. Bo jeśli przychodnia stanie się ogniskiem wirusa, przy tak dużej rotacji ludzi, jaka występuje w tego typu placówkach, wirus może bardzo łatwo się roznosić – mówi anonimowo lekarz rodzinny z powiatu bialskiego.

Dodaje, że rozumie rozżalenie pacjentów. – Jeżeli na dobę wystawiamy sto recept, świadczy to o tym, że przychodnie, pomimo tego, że są zamknięte, realizują swoje zadania. Telefonów jest bardzo dużo, a pomiędzy kolejną rozmową jest dosłownie kilka minut przerwy, które i tak poświęcamy na wypisanie recepty i uzupełnienie dokumentacji. Gdy mamy dostępne na przykład trzy numery telefonów, zdarza się, że przy takiej liczbie pacjentów, którzy chcą skorzystać z porady, ktoś może się nie dodzwonić od razu. To jest problem naszego systemu ochrony zdrowia, że w przychodniach, także tych specjalistycznych, nie ma przepustowości – tłumaczy doktor.

Ograniczenia w dostępie do lekarza pierwszego kontaktu i poradni specjalistycznych mogą mieć negatywne skutki. Polacy przecież wraz z pojawieniem się koronawirusa nie przestali chorować na raka, serce i wiele innych poważnych schorzeń, przy których ważna jest wczesna diagnostyka.

– Jeżeli chodzi o stany zagrożenia życia i problemy diagnostyczne, na ten moment jeszcze nie widać rozwijających się chorób nowotworowych. Ale tak jak ostrzegają eksperci, na dłuższa metę brak nieograniczonego kontaktu z lekarzem poskutkuje wzrostem chorób nowotworowych. Niebezpieczne jest to również w przypadku pacjentów z chorobami układu krążenia. Oczywiście my ze swojej strony staramy się wyłapywać stany zagrożenia życia i w czasie epidemii w swojej praktyce miałem już kilka takich sytuacji – dodaje lekarz.

Jak się dowiadujemy, ograniczenia w działaniu POZ na pewno przyniosły nieoczekiwanie jeden pozytywny efekt: zniknął problem pacjentów, którzy nadmiernie korzystali z wizyt w przychodniach, w sposób bezzasadny, traktując to bardziej jako formę życia towarzyskiego. (…)

Więcej na ten temat w aktualnym – papierowym i cyfrowym wydaniu „Podlasianina”.

Monika Pawluk

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: