Od włoskiej Motty po bialski Piast. Intymne przestrzenie Ewy Palewicz
Sobotni wieczór w Klubie Kultury Piast w Białej Podlaskiej upłynął pod znakiem nasyconych barw i wzruszających wyznań. Ewa Palewicz, malarka, która swój warsztat kształtowała pod okiem włoskich mistrzów, zaprezentowała wystawę „Intymne przestrzenie”. To opowieść o kobiecie, która po latach pracy w służbie zdrowia, w końcu pozwoliła dojść do głosu swojej największej pasji.
Wystawa indywidualna to dla każdego twórcy moment szczególny – rodzaj artystycznego obnażenia przed publicznością.
Otwarcie ekspozycji w bialskim Klubie Kultury Piast BCK, które odbyło się w sobotę 14 marca, przyciągnęło miłośników sztuki oraz przyjaciół artystki z Koła Plastycznego Kreska, działającego w Bialskim Centrum Kultury. Choć na ścianach galerii królują martwe natury, pejzaże i portrety, to pod warstwą farby olejnej kryje się niezwykła biografia autorki.
Malarstwo zrodzone z misji i tęsknoty
Ewa Palewicz przez lata łączyła trudną pracę zawodową pielęgniarki z potrzebą tworzenia. Jej świadoma droga artystyczna rozpoczęła się w 2010 roku we włoskim mieście Motta di Livenza. To właśnie tam, w grupie Molmenti, pod kierunkiem Silvano Sartoriego, zaczęła rozwijać swój warsztat.
Po przejściu na emeryturę w 2022 roku, artystka powróciła do Białej Podlaskiej i od razu związała się z Bialskim Centrum Kultury im. Bogusława Kaczyńskiego. Pod okiem Renaty Sobczak w Kole Plastycznym Kreska jej talent rozkwitł na nowo.
– Na emeryturze jestem wolna. Nic nie muszę, a mogę. I mogę malować, bo w końcu mi się chce – wyznała podczas wernisażu autorka. Wspomniała trudne lata 70., kiedy realia zmusiły ją do wyboru „praktycznego” zawodu, zamiast szkoły plastycznej. – Zawsze marzyłam, żeby skończyć szkołę plastyczną, ale rodzice mówili, że z obrazów się nie wyżyje i trzeba mieć zawód – wspominała pani Ewa.
Emocja zapisana w kolorze
Wystawa „Intymne przestrzenie” to popis techniki impastu – artystka nakłada farbę śmiało, budując gęstą fakturę, która nadaje obrazom niemal rzeźbiarskiego charakteru. W jej pracach widać uważną obserwację świata, którą autorka wyniosła prawdopodobnie z lat pracy pielęgniarskiej – umiejętność dostrzegania subtelnych emocji i duchowego wymiaru rzeczywistości.
– Ewa, wnosisz do naszego koła bardzo dużo pozytywnej energii, koloru i zapału. Czuć od ciebie wielką miłość do sztuki – mówiła podczas wernisażu, nie kryjąc wzruszenia, kierownik Galerii Podlaskiej i instruktorka grupy Kreska Renata Sobczak. Podkreśliła, że wystawa indywidualna to moment, w którym artysta dzieli się ze światem kawałkiem swojej duszy.
Na ścianach galerii zawisły prace tętniące życiem: od soczystych martwych natur z granatami, po nastrojowe, jesienne pejzaże. Każdy obraz wydaje się potwierdzać słowa o „kolorowym malowaniu świata”, które stało się znakiem rozpoznawczym Ewy Palewicz. Intensywne, nasycone barwy budują nastrój, obok którego nie da się przejść obojętnie.
Artystyczny powrót do domu
Choć Ewa Palewicz wystawiała swoje prace we Włoszech, Siemiatyczach czy Cieleśnicy, to właśnie obecna wystawa w Klubie Piast wydaje się być dla niej domknięciem pewnego etapu. To triumf pasji, która przetrwała próbę czasu i dziś staje się inspiracją dla innych, by nigdy nie rezygnować z marzeń.
Wystawę w Klubie Kultury Piast (ulica Spółdzielcza 4 w Białej Podlaskiej) można oglądać do 30 kwietnia 2026 roku, w godzinach pracy placówki.
Jacek Korwin
zdjęcia Barbara Korwin

































Komentarze
Brak komentarzy