Chcemy się rozwijać i iść z duchem czasu

Chcemy się rozwijać i iść z duchem czasu

BIAŁA PODLASKA Z Agnieszką Baczyńską, prezes Bialskich Wodociągów i Kanalizacji Wod-Kan, rozmawiamy o planach rozwoju spółki i kontrowersjach wokół stawek za wodę i ścieki.

Pochodzi pani z Białej Podlaskiej, ale przez ostatnie lata zatrudniona była w innym mieście. Skąd pomysł, by wrócić w rodzinne strony i rozpocząć pracę właśnie tutaj?

– Tak, pochodzę z Białej Podlaskiej. Tutaj się urodziłam i uczęszczałam do szkoły podstawowej oraz średniej. Po ukończeniu studiów na Politechnice Warszawskiej, zawodowo związałam się z Warszawą. Później jednak, również z racji wykonywanych obowiązków zawodowych, zwiedzałam szereg innych miast w całej Polsce. Po latach jeżdżenia i życia w tzw. biegu uznałam, że przyszedł czas na stabilizację i odnalezienie „swojego miejsca na ziemi”. Od dłuższego czasu wspólnie z mężem marzyliśmy o powrocie w rodzinne, ciche i nieco spokojniejsze strony. Praca w BWiK dała mi nadzieję, że te marzenia zaczną się urzeczywistniać.

Mija już drugi miesiąc od objęcia przez panią funkcji prezesa Bialskich Wodociągów i Kanalizacji Wod-Kan. W jakiej kondycji była spółka w momencie rozpoczęcia przez panią pracy?

– Pierwszy kwartał 2021 roku zamknięty został niestety ze stratą prawie 1,2 mln zł, szczególnie w porównaniu z rokiem ubiegłym. Złożyło się na to wiele czynników, ale przede wszystkim w wielu obszarach znacznie wzrosły koszty funkcjonowania takich przedsiębiorstw jak nasze. Wszyscy indywidualnie odczuwamy np. wzrost cen energii elektrycznej. Dla takiego przedsiębiorstwa jak BWiK są to kwoty rzędu około 200 tys. zł miesięcznie. Jeżeli w porównaniu do zeszłego roku wzrost wynosi np. 10 proc., to rachunki wzrastają nam o 20 tys. zł miesięcznie. W skali roku robi się z tego kwota 240 tys. zł. Do tego weźmy pod uwagę zmianę cen odbioru i zagospodarowania osadów ściekowych, które są efektem zmiany norm prawnych w tym zakresie. Jak wynika z dostępnych danych, wzrost kosztów zagospodarowania osadów wynosi średnio 18 proc. w porównaniu do roku 2020. Dodatkowo, ogromnym problemem stało się samo ich zagospodarowanie (niewielka liczba podmiotów realizujących takie usługi). Tony osadów ściekowych z oczyszczalni to są setki tysięcy złotych, które póki co są dla nas kosztem.

Kolejnym czynnikiem jest choćby zmiana stawek opłat dzierżawnych. Oczywiście nie wolno zapominać o zmianach kosztów wynagrodzeń. Wzrost minimalnego wynagrodzenia oraz wysokości godzinowej stawki minimalnej w ciągu ostatnich trzech lat to około 30 proc. Dla BWiK kwartalnie jest to około 350 tys. zł więcej. O inflacji oraz skutkach ekonomicznych związanych z koronawirusem też trzeba pamiętać. Z powodu ograniczenia działalności wszelkiego rodzaju, chociażby szkolnictwa w przypadku Białej Podlaskiej, odnotowaliśmy znaczny spadek sprzedaży wody, a co za tym idzie i odprowadzanych ścieków. Jeżeli do tego dołożymy bardzo niskie stawki w taryfie z ostatnich trzech lat, sytuacja robi się bardzo poważna. Wszystkie powyższe czynniki miały i mają istotny wpływ na finanse spółki.

Jakie były pani pierwsze kroki po objęciu władzy w spółce?

– Po pierwsze chciałam poznać załogę i jej potrzeby oraz sposób działania poszczególnych zakładów. Do tej pory minimum raz w tygodniu zaglądam tu i ówdzie, żeby sprawdzić, jak to wszystko działa od tzw. kuchni. W rozmowach z ludźmi dowiaduję się tak naprawdę najwięcej o problemach dnia codziennego, które przekładają się potem na problemy większej skali. (…)

Cały artykuł przeczytać można w aktualnym – papierowym i cyfrowym wydaniu „Podlasianina” nr 20 na: eprasa.pl

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: