Kinoholiczka, czyli uzależniona od filmów

Kinoholiczka, czyli uzależniona od filmów

O miłości do kina i filmów z Emilią Grzeszykowską z Międzyrzeca Podlaskiego, autorką docenionego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego bloga Kinoholik, na którym pod pseudonimem „Emilka Szara” recenzuje filmy, rozmawia Monika Pawluk.

Skąd wzięło się u pani zainteresowanie filmami, kinem?

– Już od wczesnego dzieciństwa oglądałam animacje i programy dla dzieci, najpierw w telewizji, na przykład na kanale Cartoon Network. Pamiętam także świetne pasmo na TVP 1 „Walt Disney przedstawia”, w którym zawsze była najpierw bajka, później film lub serial skierowane do młodszych odbiorców. Zresztą trzeba przyznać, że w czasach mojego dzieciństwa, w latach 90., telewizja miała szeroki zakres bardzo ciekawych pozycji filmowych i edukacyjnych dla dzieci i młodzieży. Niedaleko mojego domu znajdowała się wypożyczalnia kaset VHS, na których widziało się klasyki kina. W szkole podstawowej były organizowane wycieczki do kina, w których chętnie uczestniczyłam. W wieku 14 lat założyłam konto na Filmweb.pl i tam już jako nastolatka oceniałam filmy.

Kiedy zaczęła się pani zajmować recenzowaniem filmów i który film był tym pierwszym. Jak odkryła pani, że to właściwa droga, na której chce się pani rozwijać?

– Takie pierwsze próby opisywania filmów rozpoczęłam już jako nastolatka dla portalu Filmweb.pl, na swoim profilu i forach określonych dzieł filmowych. Pierwszym filmem z dłuższą recenzją, która ukazała się na wyżej wymienionym portalu, był obraz „Lisiczka” (Kogitsune Heren) z 2006 roku – tytuł recenzji „Dziecięca wrażliwość”. Nie mam już konta na Filmweb.pl, gdyż przeszłam do redakcji Fdb.pl. Pomysł pisania o filmach zrodził się z impulsu. Z takiej prostej chęci przetestowania samego siebie w wieku gimnazjalnym, na zasadzie: jeśli inni mogą, to czemu ja nie mogłabym spróbować? Wtedy już wiedziałam, że chce podążać tą drogą, poprzez pisanie dla portali filmowych, a obecnie na swoim blogu.

Właśnie. Stworzyła pani własnego bloga. Jak narodził się pomysł na założenie „Kinoholika” i skąd taka jego nazwa?

– Bardzo się kiedyś cieszyłam, że moje recenzje zaczęły pojawiać się na stronach filmów na Filmweb.pl. Niestety zaczęłam zauważać, iż coraz częściej pojawiał się tam tzw. trolling, czyli hejt. Ludzie między sobą bardzo kłócili się pod recenzjami filmów, na forach filmów i forach aktorów. Nawet gdy ktoś napisał spokojny komentarz pod filmem, zaraz otrzymywał odpowiedź nieprzyjemną ad personam, która nie odnosiła się do meritum omawianego tematu. Użytkownik tak naprawdę nie miał na to wpływu i nie mógł nic z tym zrobić. Nawet moderatorzy danych for nie nadążali z usuwaniem/blokowaniem wpisów czy postów, które nie dotyczyły ani filmu, ani aktora, ani recenzji, tylko były spamem, trollingiem. Z takiej też przyczyny postanowiłam założyć własną przestrzeń do dzielenia się moją twórczością związaną z pasją pisania o filmach. Takie miejsce, w którym to ja miałabym kontrolę nad zamieszczonymi treściami i w sekcji komentarzy. W przyczepionym na samej górze strony poście jasno wyjaśniam odbiorcom zasady komentowania bloga i również dzielę się informacjami na temat swojej osoby, dlatego warto się z tym zapoznać. Jeśli chodzi o nazwę bloga, to szukałam takiej, która nie byłaby już powielona i odzwierciedlałaby moją miłość do filmów. Uznałam, że lubię oglądać filmy na dużym ekranie w kinie, do którego starałam się chodzić regularnie. Kinoholik, bo tak jakby uzależniony od kina, od filmów.

Jakie treści prezentuje pani na blogu swoim odbiorcom?

– Na Kinoholiku pojawiają się różne treści, takie jak: recenzje, opisy, reportaże z festiwali, artykuły, newsy, wywiady, analizy i zabawne memy. Zachęcam do oglądania różnych premier w kinie. Na koncie Kinoholika na Instagramie pojawią się też ciekawostki, a na YouTube będzie niedługo interesujący cykl rozmów z ludźmi ze świata filmu i teatru. Dodatkowo na grupie „Nie chodzisz do kina, to smutne” prowadzimy pamiętnik filmów widzianych w kinie w danym roku.

Jak doszło do tego, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zauważyło i doceniło prowadzonego przez panią bloga? I jak to się stało, że znalazł się on wśród stron polecanych przez resort?

– Jedna z czytelniczek bloga wspomniała mi o portalu Patronite i spytała, czy nie chciałabym założyć tam profilu. Okazało się, że na tej stronie odbiorcy mogą wspierać swoich ulubionych twórców także w zamian za nagrody i otrzymywać coraz lepszej jakości treści, mając też po części na nie wpływ. Założyłam tam profil i po jakimś czasie okazało się, że można zgłosić się do projektu „Kultura w sieci”. Projekt, w którym jest specjalna przestrzeń właśnie na Patronite w sekcjach i także na Facebooku. Ma to na celu większą promocję twórców działających w internecie. Każdy potencjalny patron, który wchodzi w sekcję „Kultura w sieci” na Patronite, czy na tę stronę na Facebooku, może zobaczyć różnych ciekawych twórców, i jeśli zechce, ma możliwość któregoś z nich wesprzeć. Co do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, to na początku nie wiedziałam, że wspiera ono właśnie ten projekt, razem ze Związkiem Cyfrowa Polska. Dopiero jakiś czas temu uświadomiła mnie w tym jedna z dziennikarek Radia TOK FM, ponieważ odezwała się do mnie na blogu poprzez wiadomość prywatną. Zapytała, jak to się stało, że jestem polecana na ministerialnej stronie. Dopiero jak wysłała mi bezpośredniego linka, to zrozumiałam, że ministerstwo też wspiera ten projekt.

Jest pani również stypendystką Ministerstwa Kultury. Jak traktuje pani to wyróżnienie?

– Bardzo mocno mnie ono cieszy, ze względu na docenienie mojej twórczości i wsparcie finansowe. Mam nadzieję, że to pomoże w rozwoju bloga i w dotarciu do większej liczby odbiorców.

Współpracuje pani z rożnymi serwisami i redakcjami. Gdzie oprócz Kinoholika można jeszcze przeczytać pani recenzje?

– Portale Filmweb.pl, Fdb,pl, Movies Room.pl, Mediakrytyk.pl. Od niedawna wrzucam także posty na funpage „Filmy, które ryją banie zbyt mocno”, a już niebawem, mam nadzieję, moje treści ukażą się na stronie Baniorylce.net, powiązanej z tym funpagem.

Jakie gatunki filmowe preferuje pani najbardziej i dlaczego?

– Często wracam do filmów z gatunku science fiction, gdyż tutaj twórca musi się wykazać wyobraźnią i przenieść nas niejako do innej rzeczywistości. Kocham także thrillery i horrory z takiego powodu, iż lubię odczuwać ten dreszczyk emocji. Uważam te dwa gatunki za dość niedocenione, a które niejednokrotnie mają w sobie walory artystyczne, niosą za sobą jakiś ciekawy przekaz i interesującą historię w tle.

Czy ma pani swój ulubiony film, który ogląda wiele razy i po zakończeniu seansu wie pani, że za pewien czas na pewno obejrzy go po raz kolejny?

– Jest bardzo dużo takich tytułów. Najczęściej wracam na przykład do serii o Obcym, „Powrót do przyszłości”, „Park Jurajski”, „Władca pierścieni” i „Matrix”.

Często słyszy pani od znajomych pytania z prośbą o polecenie jakiegoś „dobrego filmu” do obejrzenia np. na wieczór i czy stara się pani doradzać w takich sytuacjach? Jakie cechy powinien mieć pani zdaniem film, który zasługuje na określenie mianem dobrego kina?

– Mam sporą liczbę znajomych, którzy interesują się filmami. Prowadzą swoje blogi czy fanpage o tej tematyce albo są w redakcji portali filmowych. Polecamy sobie filmy wzajemnie, rozmawiając, co nam się podobało, a co nie. Ja także na prywatnym koncie na Facebooku wrzucam takie polecajki filmowe i nawiązuje się wtedy dyskusja w komentarzach na ten temat.

Mogę tylko ze swojej perspektywy wymienić składniki dobrego filmu, gdyż każdy może na to patrzeć inaczej. Dla mnie dobry film musi mieć wciągający, ciekawy scenariusz, a co za tym idzie bohaterów odpowiednio nakreślonych, z którymi możesz się nawet utożsamić pod pewnymi względami. Dobry film to także dobre aktorstwo, aktorzy, którzy wspinają się na wyżyny swojego kunsztu.

Jak radzi pani sobie w tym czasie, kiedy kina są zamknięte?

– Oglądam filmy na różnych platformach streamingowych, np. Netflixie, albo stronach typu Arte.tv.pl, Mojeekino.pl. Na szczęście już od 6 czerwca kina mają być otwierane i mocno się z tego cieszę.

Pani działania można wesprzeć za pomocą pewnej platformy. Co to za strona i jak można to zrobić?

– Jest to strona Patronite.pl: https://patronite.pl/Kinoholik. Można na niej wspierać ulubionych twórców. Są tam rozpisane progi wpłat, w zamian za nagrody i inne gratyfikacje. Dzięki temu każdy ma tutaj jakąś korzyść. Twórca może opłacać Netflixa, bilety do kina, akredytacje i dojazdy na festiwale filmowe czy nowszy sprzęt do nagrywania vlogów tematycznych. Odbiorca dostaje coraz lepszej jakości materiały do przejrzenia, informacje, na co się wybrać do kina, a na co nie. Co warto obejrzeć także online, w zaciszu domowym. Odbiorcy mogą także podsuwać pewne treści, a nawet swoje teksty do publikacji. Wystarczy założyć tam konto, wybrać twórcę i można go wspomóc, czy to przez PayPal, czy przelew online, czy kartą z IMOJE – opcja do wyboru.

Jakie ma pani plany związane z rozwojem swojego bloga i filmowej pasji?

– Mam nadzieję tworzyć inspirujący kanał na YouTube, zamieszczać tam ciekawe recenzje, podcasty, rozmowy. Blog Kinoholik dalej będzie obfitować w zróżnicowane tematy związane z kinematografią. Na Instagramie na instastories pojawią się także polecajki filmowe i wywiady z ludźmi świata filmu. Patronat ministerstwa myślę, że także pomoże mi w znalezieniu nowej widowni i odbiorców.

Wywiad przeczytać można również w aktualnym – papierowym i cyfrowym wydaniu „Podlasianina”.

Jesteś mieszkańcem powiatu bialskiego? Masz ciekawą pasję osiągnięcia w jakiejś dziedzinie lub temat, o którym można opowiedzieć Czytelnikom? Skontaktuj się z naszą redakcją, pisząc na adres: kontakt@podlasianin.com.pl, telefonicznie pod nr tel. 83 307 00 90, bądź za pośrednictwem naszego profilu na Facebooku https://www.facebook.com/tygodnikpodlasianin/

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: